czwartek, 15 lutego 2018

Lutowe bombeczki

Witam!

W ostatnich dniach sporo czasu poświęciłam na krzyżyki i chociaż lutowe bombeczki miałam gotowe już od ponad tygodnia, to dopiero teraz wrzucam je na bloga. To nie kwestia lenistwa. Zwyczajnie ciężko mi się odkleić od robótek ;) 

Dzisiaj pokazuję moje lutowe elementy na bombeczki. Dopiero po wyhaftowaniu jednej bombki zajarzyłam, że sięgnęłam po drobniejsza kanwę, chyba 18 ct. Bombeczki są zdecydowanie drobniejsze i zastanawiam się nad ponownym wyhaftowaniem bombek styczniowych na takiej drobniejszej tkaninie. Ale to wszystko zależy od tego, ile czasu będę mogła na ten hafcik poświęcić przez resztę roku. I użyłam zwykłej muliny, jednej z mulin Anchora które dostałam pod choinkę kilka lat temu. 



Hafcik dodatkowy jest jeszcze nie odcięty od reszty aidy, która rozciągnięta na krosienku czeka na bombeczki marcowe. Będzie mini zawieszka na choinkę, albo kartka świąteczna :)



Ciekawe jak wyglądają bombeczki innych uczestniczek zabawy :)
Pozdrawiam i do usłyszenia niedługo!
Agnieszka

środa, 31 stycznia 2018

Przyłapany na miejscy zbrodni

Witam!

Strasznie dużo mam ostatnio pracy i czasu na pisanie tutaj mi nie starcza, ba, czasami nawet nie mam czasu na krzyżyki. W weekendy też nie zawsze mam czas sobie odbić te dni bez krzyżyków, więc dopiero dzisiaj mogę wrzucić tutaj bałwanka przygotowanego na zabawę Choinka 2018 prowadzoną przez Kasię.

Nie miałam czasu grzebac w swoich wzorkach, poszłam więc na łatwiznę i wyciągnęłam gotowy zestawik od Pieguchy. Przedstawia on bałwanka, ktory po nielegalnym pozyskaniu choinki oddala się z miejsca zbrodni. Na poczatek zabawy pasuje idealnie ;) Zostalo mi tylko wybrac jakiś filc na plecki i wykończyć zawieszkę.



W ramach dalszego ciagu zabawy postaram się siegać po SALowe zwierzatka zamiast nowych hafcików. Jeszcze niedawno miałam 11 rozgrzebanych prac, z ornamentami świątecznymi i bombkami dochodzę do 15, a to już mniej mi się podoba... 

Muszę sie zebrac w sobie i wykończyć kilka zalegających na ukończeniu robótek. pozdrawiam i do usłyszenia niedługo!

Agnieszka

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Styczniowe bombeczki

Witam wszystkich zaglądaczy!

Mam nadzieję, że Nowy Rok minął wszystkim w miłej domowej atmosferze. Ja dzięki grypie Sylwestra i Nowy Rok spędziłam na serwowaniu gorących płynów i haftowaniu. Nie ominęło mnie jedynie zmywanie naczyń i podgrzanie obiadu reszcie domowników. Całe szczęście wszyscy jesteśmy już zdrowi, ale niestety, nie codziennie mam odrobinę czasu na haft... inaczej niż w tamtych dniach słodkiego nieróbstwa ;)

Mimo wszystko udało mi się już całkiem dużo xxx postawić w tym roku :)

Dzisiaj wpadam szybciutko pokazać wam wyhaftowane bombeczki styczniowe z zabawy Raeszki, na inne robótki styczniowe musicie poczekać. Bombki jeszcze nie wykończone. Mam pomysł na konkretne wykończenie , a w mojej pasmanetrii z materiałów świątecznych nie ma tego co bym chciała, zmuszona więc jestem poszukać czegoś online. Jeśli macie jakieś miejsce z dużym wyborem świątecznych tkanin to poproszę o namiar w komentarzu albo na maila ;)

Zaczęłam od najłatwiejszego ze wzorków i użyłam jakiejś metalizowanej muliny kupionej gdzieś za grosze.

 Do drugiego wzorku użyłam nici DMC Diamant i koralików Mill Hill


Potem postanowiłam zrobić hafcik dodatkowy. Niebieskie tło to nic jedwabna prosto z chin kupiona na Aliexpress.


Ostatnią bombeczkę postanowiłam zrobić na tkaninie odciętej z damy pik. Żeby nie używać nudnej bieli zafarbowałam sobie ścinki kawą :) Biała satynowa mulina z zasobów pięknie połyskuje. Jedyny problem z ostatnią bombeczką to to, że rozciągnęła mi się tkanina i bombka jest lekko jajowata... Nic to! Damy radę :)


Tkanina użyta na tło jest zarezerwowana do kalendarza adwentowego ;)

Do usłyszenia niedługo!

środa, 27 grudnia 2017

Jasna zaraza!

Witajcie!

Mam nadzieję, że wszystkim Święta Bożego Narodzenia upłynęły w zdrowiu w domowej atmosferze. Niestety, w naszym domu pojawiła się zaraza, która położyła pokotem połowę rodziny. Do tego starszemu potworowi wypadł ząb i mieliśmy wizytę niechcianych lokatorów... Kumulacja jak się patrzy!

A teraz o innej zarazie, która mnie trafiła tuż przed świętami. Jak zapowiedziałam w poprzednim poście, moim celem na ostatnie dni roku była realizacja kilku hafciarskich celów.  Na początek postanowiłam rozprawić się z konfetti w Damie Pik. 



Kilka dni się pomęczyłam i było. 
Ale już nie ma.



Często w czasie haftu, patrząc z bliska na robótkę, nie wiemy czym tak naprawdę będą te xxx  i dopiero kiedy odsuwamy haft na wyciągnięcie ręki widać, że te niezrozumiałe plamy kolorów układają się w logiczną całość i tworzą istotny detal obrazka. 

Dokładnie tak miałam w czasie haftowania Damy Pik, te wszystkie szare, beżowe, brązowe, zielone i fioletowe pikselki z bliska nic mi nie przypominały, ale dopiero po odsunięciu ręki z robótką od oczu zobaczyłam ładnie wycieniowane tło z rombów ;)

Mam to szczęście, że granice między stronami w moich robótkach nie odcinają się zbytnio od siebie, ale zawsze przyglądam się z uwagą miejscu "łączenia" stron. Tutaj fizycznie różnicy nie widać, ale coś mi nie grało z kolorami... Im dłużej patrzyłam tym bardziej rosło przerażenie w moich oczach.

Nie, nie pomyliłam kolorów, chociaż przez chwilę miałam taką obawę. Jest dużo gorzej... brakuje mi kawałka strony i jest po prostu źle!

Kilka lat temu, kiedy przygotowywałam sobie kopię roboczą wzoru zadowolona puściłam wszystko na kopiarce i oryginał schowałam w bezpieczne miejsce, żeby się broń Boże nie zniszczył. Zapomniałam tylko o jednym istotnym elemencie- nie sprawdziłam jakości odbitki! Sama rozpiska mulin skopiowała się doskonale, to tylko te 30 stron wzoru nie wiedzieć czemu nie chciało współpracować :/ Na zdjęciu jest oryginalna kartka wzoru, a poniżej moja kopia. Każda strona ma takie przesunięcie...



Kiedy w tym roku wesoło zabrałam się za haft następnej strony wzoru niczego nie podejrzewałam... No cóż, lepiej zorientować się po zrobieniu 2 stron niż całego rzędu :)

Tkanina zostanie odcięta i wykorzystana na jakieś drobiazgi, a sama Dama Pik trafia do kąta, gdzie będzie miała czas na przemyślenie swojego niedopuszczalnego zachowania (że też nie dała mi znać wcześniej!) i gdzie będzie czekać, aż znowu będę miała czas (i siłę) zasiąść do tego haftu.

Ale w ten przewrotny sposób zostało mi już "tylko" 11 prac rozpoczętych :P

Od dzisiaj, będę po 50 000 000 razy upewniać się, że wszystko jest ok, zwłaszcza w moich kolosach ;)

Do usłyszenia w Nowym Roku!

czwartek, 14 grudnia 2017

Małymi kroczkami do przodu

Witajcie!

Od ostatniego posta udało mi się zrealizować jeden z małych celów na ten rok.

Moim małym marzeniem, było ukończenie pierwszej kolumny w Royal dreams. W niedzielę, po 12 dniach dziubania tej strony udało mi się ten cel osiągnąć :) Dzięki temu mam już 15% tego wzoru. W następnej kolumnie zaczyna pojawiać się coraz więcej kolorów, co pewnie mnie odrobinę przystopuje jeśli chodzi o tempo pracy. Ale z drugiej strony, kilka tysięcy krzyżyków w tym samym kolorze jest okropnie nudne i ich stawianie ciągnie się jak flaki z olejem ;) Może być więc tak, że uda się skończyć stronę wzoru szybciej niż do tej pory.

Tak było przy ostatniej odsłonie w czerwcu...

A tak jest już teraz. Teraz kolejnych 6 czy 7 kolumn powinno pójść jak z płatka ;)




Ale o tym przekonamy się dopiero w przyszłym roku, teraz pora zrealizować kilka innych małych celów na 2017 ;) Do usłyszenia niedługo!


PS. Jeszcze jest czas, żeby zapisać się na zabawę i haftować w przyszłym roku bombeczki :) Cel na przyszły rok- rękodzieło na choinkę!
http://raeszka.blogspot.com