wtorek, 1 marca 2016

Samo życie :)

Witajcie!

Nie mam pojęcia kiedy zleciały już 2 miesiące tego roku! Nawet to, że luty miał dodatkowy dzień nie pomogło. Czas leci, zbliża się wiosna, Wielkanoc i komunia w maju! Nie pisałam Wam tutaj, ale pierworodny w tym roku się szykuje do komunii. Szok! Kiedy to moje dziecko tak wyrosło?? Czas schodzi nam na nauce modlitw, co nie idzie łatwo bo siostra skutecznie przeszkadza. A czasu coraz mniej i tylko trudne i długie nam zostało, więc i komputer musi być wyłączony, żeby osiągnął właściwy poziom skupienia. Mam nadzieję, że chociaż od kwietnia, jak już wszystko zaliczymy, będę mieć więcej czasu :)

Ale wyłączony komputer nie przeszkadza mi haftować, stwierdzam, że nawet pomaga ;) Hafcikowo jest więc co oglądać :) 

Dzisiaj pokażę Wam swojego HAEDa Mini Pixie Dreams autorstwa J.Fain. Od początku roku pracowałam nad nim kilka razy i widać "minimalny" postęp ;)


Oto stan z początku roku.


A tak jest teraz (plus może ze 30 krzyżyków czarnego) :) Jeśli zastanawiacie się czemu tak dziwnie wyszywałam to powiem, że powód jest prosty. Na nowej oficjalnej grupie HAED na FB w połowie stycznia ruszyło wyzwanie. Pierwsze z sześciu zaplanowanych na ten rok, a za wypełnienie każdego z nich dostaje się w nagrodę jakiś wzór od nich (nie z wishlisty, sorry, nie ma tak dobrze :P ). Wzór za darmo za haftowanie na projekcie który i tak miałam haftować? Dla mnie brzmi to świetnie :) Jest jeszcze czas na dołączenie do wyzwania! Macie czas do 15 marca na ukończenie wyzwania i otrzymania nagrody :) 

Jedyny haczyk związany z wyzwaniem polegał na tym, że trzeba było wyhaftować 10 kwadratów  po 10x10 krzyżyków, które mogły dotykać się tylko na rogach. Ja zakręciłam swoimi kwadratami kółeczko żeby nie przechodzić na sąsiednią stronę. 


Najpierw zrobiłam cały czarny ...


... i wyjęłam kolory które miały znaleźć się w tych kwadratach. Zapowiadało się bardzo kolorowo...


Ale wyszło tez super :) Wiem, że jeszcze te fiolety mi się zdążą przejeść :P


Teraz zmykam już spać, a za kilka dni pokaże Wam co jeszcze dojdzie do mojej kolejki rozpoczętych prac ;)

Buziaki!
Aga






poniedziałek, 15 lutego 2016

Plum!

Witajcie!
Wreszcie wszystko wróciło do normy :) Dziecko w szkole, mąż w pracy i można zabrać się za przyjemności bez większych wyrzutów sumienia :P

Do pokazania mam dużo, chociaż nie na swoich startach z wyzwania. Mąż należy do osobników drażliwych i niestety po użyciu jednej długości nitki musiałam szybciutko ukryć haft, żeby się nie zorientował, że coś nowego zaczęłam ;) Ale wszystko już zaczęte i nawet udało mi się wykończyć syrenkę zaczętą 5 stycznia :D


Tak jak wspominałam, dokonałam kilku zmian we wzorze. Po pierwsze do jednego z niebieskich odcieni dodałam blending filament od Madeiry, który leciutko połyskuje od czasu do czasu. Do tego środek kwiatka zrobiłam z koralików :) Córze się podobała tak bardzo, że aż krzyczała na mnie żebym haftowała :D A teraz, kiedy syrenka jest skończona mam jej zrobić więcej. Dobrze że kupiłam wszystkie z serii :P

Zastanawiam się nad formą wykończenia syrenki. Mogłabym wsadzić ja w ramkę, ale mogłabym też zrobić z niej kostkę. Kostka to popularna forma wykańczania prac  i tutorial możecie obejrzeć tutaj. Niestety po angielsku, ale chyba dacie radę :) Mogłaby też być podusia, ale raczej niewygodna przez koraliki ;) 

Na dzisiaj wystarczy już tego dobrego, wracam do mojego HAEDa, którego powinno udać się pokazać  za kilka dni :) 

Do zobaczenia!

środa, 27 stycznia 2016

Pierwsza skończona praca w tym roku

Witajcie!

Tak, wiem. Miałam wpaść tutaj wcześniej, ale stała się rzecz, której nie sposób było przewidzieć i jakiekolwiek robótkowanie zeszło na dalszy plan. Na szczęście sytuacja się już unormowała i wracam do swoich robótek :) Ci mężowie to potrafią krwi napsuć ;)

Tak jak w tytule posta mam do pokazania pierwszy ukończony w tym roku hafcik :) Zajęło mi to dwie godzinki a cały proces został obfotografowany, więc szykujcie się na dużo zdjęć :) 


Równo 2 tygodnie temu mąż wyprowadził mnie z równowagi i przez ten czas czasu na haft wydłubałam dla siebie może ze 3 godziny w sumie. Z czego niecałe 2 godziny za jednym posiedzeniem zeszły mi na maleństwo od Pieguchy :) Korzystając, że mąż udał się na zmianę opatrunku i nie wróci przez 2-3 godziny zabrałam się za pracę nad zestawikiem od DMC z cyklamenami. To jedne z moich ulubionych kwiatków, nie wiem skąd ona mogła to wiedzieć, bo nigdy o tym nie wspominałam nigdzie :P


W zestawie, jak to zwykle bywa, znalazłam mulinę, igłę zapakowaną w folijkę , wzór i kanwę 14 ct. 


Kanwa nieduża, więc od razu przypomniałam sobie o upolowanej na ciuchach mini rameczce :) Rameczka pasuje mi zresztą do wzoru, więc jeszcze szybki test czy haft zmieści się jeśli zrobię go na tej 14 ct ...


... ale jednak nie :( Nie jest to wielki problem, bo kanwy 18 ci u mnie dostatek ;) A ona już powinna się mieścić :) 


Różnica niby niewielka...


ale 18 ct jest idealna:)


 No to teraz rachu ciachu, igiełka w dłoń i po niecałych 2 godzinach cyklameniki gotowe :) Moim zdaniem idealnie pasują do stylu rameczki :) 

Muszę zaznaczyć, że mam pewne uwagi co do zawartości zestawu. Jasnego zielonego i czerwonego do wyhaftowania jest bardzo zbliżona ilość, ale nie wiedzieć czemu do zestawu dano dwie niteczki czerwonego i tylko jedną jasno zieloną. Powiem wam, że gdybym miała to robić na dołączonej do zestawu kanwie muliny jasno zielonej miałabym dosłownie na styk. A biorąc pod uwagę to, że zestaw jest przeznaczony dla programu mentor i haftowałaby go raczej osoba początkująca, zużycie muliny mogłoby być większe... Czy muszę dodawać, że nie ma podanych numerów mulin i dobieranie koloru musiałoby się odbywać "na oko". Moim zdaniem takie zdarzenie mogłoby tylko początkującą osobę zniechęcić. Nie spodziewałabym się  takiej wpadki po tej firmie... No cóż, może to zwyczajnie mój egzemplarz taki felerny?

W każdym razie, codzienność wraca pomału do normy, choć zbliżają się ferie i dziecko mi się wczoraj rozchorowało :( Ważne, że mam znowu czas dla siebie i na swoje hafty :) 

Do usłyszenia już wkrótce! 


poniedziałek, 11 stycznia 2016

Szaleństwo w rozkwicie

Witajcie :)

Co tam u Was słychać? Ja jestem zawalona robotą i ogromne zaległości blogowe mi się zrobiły. Do wszystkiego się dogrzebię za kilka dni, ale postanowiłam dzisiaj wpaść na chwilkę i pokazać Wam co tak zaczęłam. Mam też powód do zadowolenia ale o tym na koniec ;)

Od razu wyjaśniam, że w weekendy nie zawszę daję rady coś zaczynać, a mój styczeń zaczął się 3-go ;)  Dlatego zamiast przewidywanych 10 rozpoczętych prac mam mniej ;) 

3 stycznia rozpoczął się SAL kolorowanka. Wzbudziłam spore zainteresowanie tematem i kilka polskich nazwisk pojawiło się na grupie ;) Miło będzie w większym gronie brać udział w wyzwaniu. W każdym razie, moja praca nie prezentuje się okazale, ale akurat tego dnia miałam ogromną ochotę haftować ikonę. Jeśli jesteście ciekawi jak wygląda wzór z 1 strony to zajrzyjcie tutaj, jedna z uczestniczek ma już tę stronę zrobioną. Moja kanwa to 18 ct którą samodzielnie zafarbowałam techniką ice dyeing. Nie jest idealna, bo gdzieniegdzie ma brzydkie zażółcenia i niebieskie plamki od barwnika. Ale na ten hafcik będzie idealna :) W zależności od tego jak się ułoży wzór być może zostawię tło w spokoju i zakoloruję same kwiaty :)


Kolejny dzień rozpoczęłam pod znakiem ikony i następnie przerzuciłam się na mój morski sampler. Dużo nie udało mi się zrobić, ale przynajmniej tym razem postaram się uniknąć błędu w sterze ;)


 5 stycznia to dzień z kolejną pracą haftowaną w ramach zabawy. Tym razem chodziło o SAL syreni, więc na tapecie była  syrenka dla dzieciaków :) Ma już czoło i jeden policzek, więc nie tak zupełnie mało, biorąc pod uwagę to, że wzywała mnie wtedy ikona ;)


 Następny dzień spędziłam znowu w większości nad ikoną więc dużo nie zrobiłam, ale ten hafcik powinien dać się skończyć szybko :)


Ostatnia rozpoczęta praca którą mogę wam dzisiaj pokazać to jeden z kolosów. Zgadniecie który? Na razie tylko 500 krzyżyków (-3 szt), więc niewiele widać. Ale zaskakująco miło się haftowało ten kawałek, więc pewnie będę po to w miarę często sięgać :) 


Pracowałam też nad lodową księżniczką ale niewiele widać, bo uzupełniałam w niej tylko luki. Za to największy postęp widać w ikonie :D Naprawdę zawzięłam się żeby ją skończyć. Zostało mi jeszcze 9960 krzyżyków więc już naprawdę bliziutko do końca :)


Teraz chwila przerwy od ikony i zabieram się za inne przygotowane starty :) Do usłyszenia za kilka dni :D

środa, 6 stycznia 2016

Niespodziewana niespodzianka

Witam w nowym roku :)

Nie miałam zamiaru pisać jeszcze przez kilka dni, ale wczoraj spotkało mnie małe szczęście, którym muszę się podzielić :) 

Siedzimy sobie w domku wieczorem i nagle dzwoni domofon. Bardzo rzadko ktokolwiek do nas dzwoni, więc byliśmy raczej zaskoczeni. Jeszcze większym zaskoczeniem było to, że szedł do mnie listonosz! Nic nie zamawiałam ostatnio, niczego się nie spodziewałam i zupełnym zaskoczeniem była dla mnie paczka od Pieguchy :D Wredna zaraza postanowiła się odwdzięczyć za moja paczkę z października, a pisałam jej że porządek i odgruzowanie rupieci to dla mnie największy prezent ;) A skoro teraz wysłała mi paczkę z cudnościami to ja muszę teraz popracować nad planem zemsty ;) Oj, będzie grubo! (ale jeszcze nie teraz :P)


Przechodząc do paczuchy to zostałam obdarowana setką świetnych przydasi i teraz obowiązkowo muszę coś z tego zrobić :) O aidzie już myślałam, na guziczki też mam wstępne pomysły i tylko wstążki mi zostają do zagospodarowania ;) Ale najfajniejszą częścią paczuchy były zestawiki! Kwiatek trafi do torebki i na najbliższym obiadku u rodziców zrobię go popijając popołudniową kawkę :) A zestawik z owalną ramką jest bezbłędny!  Koniecznie go zrobię, ale nie wiem czy akurat z tą ramką wykorzystam, bo mam na nią inny pomysł :) Wszystko zostało dopełnione sweterkową kartką :)

Dziś zdjęć haftów nie będzie, bo czekam na chwilę samotności w domu, co nastąpi dopiero jutro jak mąż zacznie nową pracę. Wtedy pokażę Wam dokładnie co i jak haftowałam w tym roku :) Ten rok zapowiada się mocno robótkowy :)

Do zobaczenia niedługo!

PS. Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny!