czwartek, 13 czerwca 2013

urlopy zabijają kreatywność

Nie mam pojęcia czemu tak jest, ale w moim przypadku wzięcie urlopu specjalnie na tworzenie jest nieopłacalne. Wena znika, przeciwności losu się piętrzą i z planów tworzenia nie zostaje nic. Zamiast tego jest nerw na zmarnowany na sprzątanie czas i zmęczenie po rajdach na place zabaw. Niby w domu jest trochę porządniej, ale po góra 2 dniach nie ma po tym śladu.
Koniec z urlopami twórczymi, skrapować będę po pracy. Na ostatkach sił, z ogromnym kubkiem kawy, będę na bieżąco, wieczorami, twórczo odreagowywać stres.

Siadłam sobie ostatnio(znaczy tuż po zlocie) przy stole z nowymi papierkami (bo te stare poczekają jeszcze trochę skoro już kilka lat leżą, prawda?) i tworzyłam. Nakleiłam tego trochę, ale nie byłam całkiem zadowolona. Przespałam się z koncepcją, podumałam nad detalami i przy porannej kawie dokonałam ostatnich poprawek.
 document the little things
Chociaż papiery kupiłam z myślą o zdjęciach Gosi, to na pierwszy ogień poszedł Kuba. Zdjęcie zrobione podczas jesiennego spacerku do Lasu Kabackiego w 2011 roku, nie czekało więc długo i jestem tam w miarę podobna do siebie ;)

& kwiatek
Kwiatki dla chłopaków? Da się!

różowy dla chłopaka
A prawdziwym facetom nawet w różowym do twarzy :)

kwiatek i bannerek
Zadrapanka, mrrr :)

Materiały: papiery Bo Bunny Prairie Chic,  kwiatek Latarnia Morska, maska murek, perełki w płynie, tusz distress, dabber paint, ćwieki Bo Bunny i biżuteryjne bezfirmówki.

A tak to wyglądało zanim przespałam się z układem. Bidnie...


Pozdrawiam i do zobaczenia niedługo z następnym scrapem i domeczkiem!

6 komentarzy:

vernon pisze...

boski papier bazowy - jak ja go mogłam przeoczyć?! :>

Annette ;-) pisze...

Tworzenie to proces spontaniczny, nie da się go zaplanować.

caro78-Pysia pisze...

Bardzo fajen LO :) Zapraszam http://tworypysi.blogspot.com/2013/06/zapraszam.html

Uchomisia pisze...

Wygląda super :) Faktycznie ten papier bazowy rewelacyjny, nadaje taki miły swojski charakter całości :)

Ev (ZielonaKrówka) pisze...

Cudny! I po poprawkach faktycznie nabrał energii :)

Tusia Lech pisze...

Scrap wyszedł świetnie! Wszystkie dodane detale dużo dobrego wniosły :) A co do weny - ja scrapuję wyłącznie zmęczona, po pracy, w nocy lub późnym wieczorem, z kawą. Gdy mam wolne, nie da się, bo wtedy dzieci i miliony odkładanych na kiedy indziej spraw. Tak więc moim zdaniem, takie scrapowanie jest najlepsze :)