wtorek, 18 grudnia 2018

Wstępne podsumowanie 2018 roku i plany na 2019

Hej ho!

Wielkimi krokami zmierzamy do końca miesiąca i przy okazji do końca roku. Nie wiem jak to jest, ale z tygodnia na tydzień ten rok był coraz bardziej zapracowany i zajęty. Nie miałam specjalnie wielkich planów, ot kilka małych hafcików i strona fraktala na miesiąc. Jak widać po ciszy na blogu nie udało mi się sprostać wyzwaniu :( Końcówka roku przebiegła pod hasłem "problemy zdrowotne i brak siły na cokolwiek".

Zacznijmy od fraktala. Zaplanowałam sobie na ten rok do wyszycia 12 stron, żeby na przyszły rok zostało mi też tylko 12 stron wzoru. Początek roku był niezły, potem dopadł mnie kryzys na przełomie maja i czerwca. Od lipca starałam się nadrobić zaległości, ale niestety, z zaplanowanych 12 stron udało mi się zrobić 10. Nie jest to zły wynik, chwilami mam nawet ochotę powiedzieć, że dobry. Biorąc pod uwagę jak zmęczona wracałam z poprzedniej pracy cud, że udawało mi się przez pierwsze miesiące cokolwiek haftować.. Fraktal oczywiście powinien zostać w przyszłym roku skończony. Dołożę wszelkich starań, żeby tak właśnie było ;)

SALowe bombeczki i choinka 2018 to już zupełnie inna historia... Na początku nawet fajnie mi się nad nimi pracowało, takie małe przerywniki od fraktala. Ale w momencie kiedy zmęczona pracą nie miałam sił i czasu na pracę nad fraktalem to siadanie jeszcze na siłę do bombeczek stało się problemem. A kiedy w październiku pomyślałam ,że pora na pracę nad bombeczkami listopadowymi to nie mogłam się przemóc żeby wziąć igłę do ręki  i odstawiłam hafty na całe 2 tygodnie. Zresztą, kupka wzorków do wykończenia stała się dla mnie w tym momencie przytłaczająca i zdecydowałam się odpuścić sobie te ostatnie 2 miesiące w zabawie.

Ten rok uświadomił mi, że jednak jedna robótka, maksymalnie cztery mieszane co jakiś czas dla urozmaicenia są tym co fejferki lubią najbardziej. Tak więc przedstawiam wam własnie mój plan na przyszły rok.

To będzie ciekawy rok ponieważ postanowiłam wziąć udział w zaproponowanej przez jedną Youtuberkę zabawie/wyzwaniu w rok bez rozpoczynania czegokolwiek. Znaczy bez nowych projektów, bo strony we fraktalu się oczywiście tutaj nie liczą ;) No i bardzo dobrze, bo on ma zostać skończony w grudniu przyszłego roku ;). Fraktal będzie brał udział w dwóch zabawach/wyzwaniach na FB. Po pierwsze będę chciała robić minimum jedną stronę na miesiąc. Po drugie, będę zliczać xxx we fraktalu do wyzwania na 2400 xxx miesięcznie. To akurat będę zaliczać bez problemu, bo strona ma około 4350 krzyżyków.

Druga robótka, której postaram się poświęcić trochę czasu to moje wróżki. W tej chwili to moja najstarsza praca z 2015 roku. Wyzwanie będzie polegało na codziennej pracy nad tą robótką przez 90 kolejnych dni. Tyle na początek wystarczy, zobaczymy co będzie się działo dalej. A co rozumiane jest przez codzienną pracę? To jest kwestia indywidualna, może to być cały dzień z tym wzorem, może to być tylko jedna długość nitki albo nawet jeden krzyżyk. Bo każdy postawiony teraz to o jeden mniej do postawienia w przyszłości ;)

Chwilowo tylko te dwie robótki będę męczyć. Zobaczymy po pierwszych 90 dniach codziennej pracy gdzie dojdę z wróżką i czy będę miała ochotę kontynuować z nimi zabawę przez kolejny kwartał, czy też może stwierdzę, że najpierw skończę moje ukochane maleństwo zanim zabiorę się do wykańczania innych robótek ;)

To do usłyszenia już w nowym roku na ostatecznym rocznym podsumowaniu hafciarskim :)

wtorek, 16 października 2018

wszystkie możliwe wirusy

Witajcie!

W tym roku nad blogiem wisi ewidentna klątwa. Albo nie mam czasu, albo siły na pisanie kolejnych postów. A czasem wolę zwyczajnie usiąść i popracować nad jedną ze swoich robótek zamiast pisać post, w którym nie za dużo jest do pokazania.

Ale dzisiaj do pokazania trochę jest, bo mam gotowy kolejny zestaw bombeczek :) Udało mi się zrobić jeden z zaległych hafcików dodatkowych, ale jak na złość bieżącego bałwanka mam mniej niż połowę...


I fraktal rośnie, chociaż wolniej niż początkowo zakładałam. To stara fotka z końca sierpnia, nowa mi się nie skopiowała na nowy komputer. Teraz ta strona jest już skończona i praktycznie kończę kolejną, tuż pod moją łowiczanką.



No i to co kradnie mi ostatnio sporo czasu to wirusy. Najpierw był okropny wirus, który zesłał na nas kolejno wysoką gorączkę, zaraz potem wszyscy w domu zaliczyliśmy wirusa jelitówki. A ja dodatkowo w międzyczasie złapałam wirusa chustowego ;) I ten jeden nie chce odpuścić i trzyma mnie w swoich szponach (nałogu, he he!). Powstał klasyczny Wirus z włóczki Papatya Cake przy użyciu szydełka nr 4. Wyszedł spory, bo ma ok 180x85 cm.



Potem była mała chusta Crazy octopus z grupy FB Chusty i szale razem dziergane zrobiona z włóczki Elian Kabaret szydełkiem nr 5


Ostatnia powstała Rachel z kokonka 3 nitkowego o długości 1000m szydełkiem nr 3. Z błędami, a jakże, bo coś mi ostatnio matematyka szwankuje ;) Odrobinę przedłużyłam, żeby zużyć całą nitkę i żeby przejście kolorów wyszło elegancko. Tutaj jeszcze zdjęcie w trakcie pracy, bo chusta jeszcze nie jest skończona - brakuje mi chwostów, za które zabieram się już ładne 3 tygodnie... Jeden jest już nawet nawinięty na kartonik, pozostaje tylko wszystko wykończyć :P



Kolejna chusta już się oczywiście dzierga, a kolejne 3 kokonki czekają w kolejce na wolne szydełko ;) Do tego regularnie pracuję nad fraktalem, dzielnie dziubię bombki, a nawet udaje mi się wygospodarować odrobinę czasu nad moja rewolucją robotów. No i praca i dom oczywiście, tak w międzyczasie.

Pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia (oby szybciej)!
Agnieszka

niedziela, 16 września 2018

Bombki, bombki

Witam!

Nie wiem czemu, ale ten rok jest dla mnie wyjątkowo zakręcony. Praktycznie nie mam czasu na komputer w domu, cięgle coś nowego wypada i trzeba się tym natychmiast zająć. wczoraj byli u nas znajomi i graliśmy w planszówki do 23. No a wcześniej trzeba oczywiście posprzątać i przygotować jedzenie, więc czasu na wklejenie posta zwyczajnie mi zabrakło ;) 
Hafciki były prktycznie gotowe 15go, nie zdążyłam zrobić konturów w aniołku i dziś z rana dokończyłam ten element hafciku.


Na skrzydełka aniołka i lamówkę jego sukni użyłam nici Madeira Metallic no.8. Jest to taka trochę wstążeczka, która cudnie błyszczy, ale do haftu krzyżykowego nie nadaje się zupełnie. Pewnie sporo jej użyję do wykańczania tych wszystkich świątecznych maleństw ;) A sama suknia aniołka to resztka nici jedwabnej kupionej rok temu na aliexpress. Cudnie połyskuje!



Nie wiem kiedy dam radę coś napisać, postaram się wygospodarować choć 5 minut dziennie na pisanie notek na bloga i wreszcie nadrobić te publikacyjne zaległości.

Do przeczytania!

niedziela, 19 sierpnia 2018

Kolejna porcja haftów na ochłodę

Witam wiernych zaglądaczy!
Niestety, urlop był i się niespodziewanie skończył, a haftów prawie nie przybyło! Wszystko zwalam na remont i okropnego wirusa, którego całą rodziną po kolei zaliczyliśmy. Tak, wiem. Już po terminie na ten miesiąc. Niestety, nie mam zupełnie czasu na komputer, więc chociaż bombki zrobione przed 15tym, to dopiero dziś mam te 10 minut czasu na wrzucenie tego na bloga. Nawet na instagrama nie mam czasu nic rzucić...


Moja skarpeta dostanie takie małe dzwoneczki, dlatego ich nie haftowałam. Wiem że je miałam, ale za chiny nie mogę znaleźć teraz, po wyprasowaniu zostaną doczepione i hafcik trafi na karteczkę :)



Zmykam do sprzątania.  Oby pod koniec miesiąca udało się chociaż troszkę podgonić zaległości...

Do usłyszenia!
Aga

PS. Doszło moje zamówienie z Kokonków, więc łapię za szydełko i dziergam chusty na jesień :)


wtorek, 17 lipca 2018

Miesiąc bez haftu

Witam zaglądaczy!
Udało mi się wreszcie naprawić komputer! Nie działa tak jak bym chciała, żeby działał, ale po kilku ulepszeniach nie będę miała do jego pracy więcej zastrzerzeń.  Tylko klawiatura mi nie działa jak należy i muszę po 5 razy sprawdzać czy nie ma literówek ;) Jeśli jakieś przeoczyłam to przepraszam.

Przez ostatni miesiąc nie miałam czasu, żeby sięgnąć po igłę, tak więc od ostatnich bombeczek czerwcowych udało mi się w ten weekend zrobić tylko 3 bombeczki lipcowe. Mulinę złapałam  w pośpiechu, tak więc odcień jest inny niż na bombkach z ostatniego miesiąca. Nie miałam ochoty haftować na kanwie tej ostatniej bombeczki więc sięgnęłam po kanwę plastikową



Zaległe hafciki powinnam zrobić w najbliższych dniach. Może uda mi się też wykończyć chociaż kilka z już wydziubanych  bombek. W końcu od tego mam urlop, żeby odpocząć od wszystkiego, a haft to najlepszy sposób. Inne plany urlopowe to też praca nad fraktalem. Mam spore opóźnienie przez tę moją codzienną bieganine i brak czasu :/


Zobaczymy, co mi sie uda zrobić przez najbliższe prawie 4 tygodnie.

Do usłyszenia!