poniedziałek, 1 lipca 2019

Maj i czerwiec podsumowane

Witam w ten upalny poranek!

Przez ostatni miesiąc miałam strasznie mało czasu na internet. Kiedy zorientowałam się, że jest już sporo po 10tym czerwca, a ja znowu zapomniałam o podsumowaniu, postanowiłam poczekać do początku lipca. Dzisiaj bardzo się pilnowałam i siadłam do napisania tego podsumowania.

Przede wszystkim trwały prace nad fraktalem. W maju skończyłam ostatnią stronę w rzędzie, w czerwcu przeniosłam się wyżej i pracowałam nad środkową częścią wzoru. Pikseloza, ale nie jakoś przerażająca.

Tak było pod koniec maja...


A tyle było na koniec czerwca :)



W maju udało mi się poświęcić trochę czasu mojej najstarszej robótce, czyli lodowej księżniczce. Tutaj pracuję kolor po kolorku, trzeba się więc przypatrzeć uważnie, żeby zobaczyć różnice. W tym miesiącu też chcę trochę nad nią popracować i być może wypełnić całą suknię.



W maju udało się też popracować nad kolorowanką :) Został mi już tylko jeden kwiatek i skończę wreszcie ten obrazek :) Macie jakieś sugestie kolorystyczne?



No i na koniec pokazuję moją wróżkę. Od dzisiaj znowu dołączam do wyzwania haftu codziennego na tej pracy. Będzie nudno przez dłuższy czas, bo będę haftować czarny, a jest go sporo na stronach w górnej części. W sierpniu pewnie postęp będzie minimalny, bo jedziemy na wakacje i haftować będę pewnie tylko symbolicznie. Życzcie mi wytrwałości :)


No i na koniec pokazuję co udało mi się przeczytać i odsłuchać w ostatnich 2 miesiącach.

W maju przeczytałam aż 16 książek, z czego 7 było w formie audiobooków (wszystkie książki Maxa Czornyja oraz książka "Agatha Raisin i ciasto śmierci")



W czerwcu książek było 17, z czego tylko 4 audiobooki (wszystkie książki z cyklu o Agacie Raisin). Odsłuchałam też na Storytel Terror Maxa Czornyja. Cieżko powiedzieć czy to książka czy słuchowisko czytane w epizodach... Ale zajęło mi to 10 godzin, jest więc porównywalne do nie za grubej książki. 


Plan na lipiec to oczywiście fraktal, wróżka i mnóstwo książek :)

Do usłyszenia niebawem!

piątek, 10 maja 2019

Podsumowanie kwietnia

No tak.... 
Jest 10 maja. 
Tak, wiem, że przez ostatni miesiąc nic tu nie pisałam. 
Nie, nie zapomniałam o blogu.

Tak, tak, dzisiaj to nadrobimy :)

Po pierwsze: witam!
Po drugie chwalę się skończoną klatką od VE :) Dopiero po świętach udało mi się do niej usiąść i dostawić te brakujące kilkadziesiąt krzyżyków  i konturki.



Obie klatki razem wyglądają świetnie! Zastanawiam się nad kolorem ramek i czy warto w ogóle doszywać te piórka dołączone do wzorów. Chwilowo zostają bez, aż do momentu wybrania oprawy. Potem się zobaczy czy to będzie dobrze wyglądało.


Oczywiście udało mi się popracować nad fraktalem. Kolejna strona została ukończona, a prace nad ostatnią stroną w rzędzie trwają :)


Udało się też odrobinę popracować nad robotem, chyba mam niecałe 100 krzyżyków więcej niż to widać na tym zdjęciu...



Zabrakło mi tez odrobinę do końca strony na wróżce. Niestety, gapa ze mnie, nie zrobiłam zdjęcia na koniec miesiąca, a teraz robótka leży schowana przed kurzem i nie mam jak do niej dojść, żeby cyknąć fotkę. W każdym razie w pierwszy majowy wolny dzień usiadłam i domęczyłam tę pikselozę ze strony nr 2 :)

No i oczywiście czytałam. Duuuużo czytałam. A na sam koniec miesiąca odkryłam aplikację Storytel i książkę o długim tytule - "Śledztwo od kuchni, czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie ( z kulinarnym podtekstem)" wysłuchałam i od tamtej pory książki w formacie audio przeplatają się z wydaniami papierowymi. Zdecydowanie umila mi to czas obowiązków domowych. Nawet zmywanie czy wieszanie prania nabiera uroku przy tej zajmującej dźwiękowej oprawie.
I żeby nie było, że jestem jakąś cudotwórczynią czy coś... - Szczygła przeczytałam w większości w marcu. Tylko ostatnie sto stron zostało mi do przeczytania na kwiecień ;)



Obym w czerwcu wyrobiła się z publikacją szybciej niż teraz ;)
Do przeczytania!


środa, 10 kwietnia 2019

Nie mam czasu pisać postów...

Bo haftuję! Tudzież czytam albo jestem podziębiona i smarczę ;)

To kwintesencja moich dni w ostatnich miesiącach. Mam nadzieję, że z nadejściem cieplejszych dni katar odejdzie w niepamięć na dobre i czas będę dzielić tylko między hafciki i książki.

A tymczasem oto moje spóźnione podsumowanie marca.

W książeczkach szału specjalnego nie było, ale udało się przeczytać kilka fajnych pozycji :)

Skończyłam zgodnie z planem stronę fraktala. I to w tydzień ;)



Popracowałam odrobinę nad moją wróżką i w dalszym ciągu pracuje nad dokończeniem wreszcie tej nieszczęsnej strony.



Pracowałam też nad moim robotem.



I śpiącą pięknością od Mirabilii. Nie pokazywałam tej robótki tutaj na blogu (chyba?), bo nie było okazji. W tym roku nie koncentruję na niej uwagi, myslę, że w przyszłym roku na poważnie do niej przysiądę.




A do tego poświęciłam sporo czasu różowej klatce. Zostało około 100 xxx i konturki. Może jeszcze przed świętami uda mi się skończyć jedną robótkę, kto wie.



Postanowiłam nie przystępować do haftu codziennego w tym kwartale. Myślę, że po zakończeniu tej strony wróżki zabiorę się na poważnie do fraktala. Wróżka zostanie pewnie wyciągnięta od czasu do czasu, żebym mogła odrobić pracę domową, ale priorytetem jest fraktal. Mam w końcu zaległości do nadrobienia ;)

Do usłyszenia niedługo!

środa, 6 marca 2019

Postępy z lutego

Witam wszystkich zaglądaczy!
Zdecydowniae nie tak miał wyglądać ten rok. Zaczęło się fajnie, ale w lutym zaczęło się psuć zdrowie :( Najpierw moje ucho, potem syn, zaraz potem ja jakieś paskudztwo złapałam i ciągle jeszcze kaszlę a teraz znowu syn uziemiony w domu kaszle i nie czuje się dobrze :/


Miejmy  nadzieję, że wyrobiliśmy tym chorowaniem plan na ten rok i już nic więcej nas nie zaskoczy.

Przejdźmy więc do podsumowania tego co działo sie w robótkach w lutym. Kolejność przypadkowa ;)

Lodowej księżniczczce przybyło tylko wspomniane 500 krzyżyków, ale w tym albo następnym miesiącu chciałabym trochę nad nią usiąść.



Udało mi się popracować nad kolejnym zwierzątkiem w SALu adwentowym. Bardzo się cieszę, że musiałam nad tym pracować w lutym, przypomniało mi to o tym, jak fajnie haftuje się te zwierzątka. W tym miesiącu postaram się dokończyć lwa i chcę przygotować sobie trochę nowych ramek na kolejne zwierzaki, bo to była moja ostatnia w całości wyhaftowana rameczka.


W lutym zgodnie z założeniem skończyłam kolejną stronę fraktala. Maleństwo moje ma już 58,75% całości, więc teraz już z górki ;)


Ach, te kolorki!


Tym razem nie zapomniałam o przyniesieniu do domu mojej różowej klatki. Jak widać w lutym pracowałam odrobinę nad listkiem. Plan jest taki, żeby skończyć robótkę do końca tego miesiąca...


No i na koniec została nam wróżka od HAED... Niestety, ostatni raz pracowałam nad nią 22 lutego. Rzut ostatniej choroby tak mnie wymęczył, że nawet nie zauważyłam, że nie haftowałam cały weekend...Nie znaczy to, że teraz już jej nie skończę, cisnę gdzieś w kąt i przez kolejny rok nie tknę, o nie. Jest rozciągnięta na krośnie i mi je blokuje, więc musze się w końcu do niej zabrać. A kolejne podejście do codziennej pracy nad nią już w kwietniu!


Może czytanie książek nie jest stricte robótkowe, ale skoro czytam, to nie haftuję, więc pokaże co mnie odciąga od haftu.

Te książki przeczytałam w styczniu...

A w lutym udało się przeczytać naprawdę dużo jak na tak krótki miesiąc :) 



I to by było chwilowo na tyle, wracam do picia herbatki z cytryną i powracania do zdrowia.

Trzymajcie się ciepło i nie dajcie się choróbskom!

wtorek, 19 lutego 2019

Dlaczego tu tak cicho?

Witam z małym poślizgiem. 
Jeśli zastanawialiście się czemu jest tu tak cicho od 2 tygodni to śpieszę wyjaśnić. Wszystkiemu winne było zapalenie ucha z paskudną komplikacją (perforacją błony bębenkowej i zaburzeniem słyszanych dźwięków). Nie miałam siły i ochoty siadać przed komputerem, bo nie mogłam słuchać muzyki ani oglądać filmików. Mało haftowałam, za to książek czytałam więcej i w tym miesiącu mam już przeczytanych 6 ;) Łykam jeszcze steryd, ucho się regeneruje i coś tam więcej jestem w stanie dziubać, bo nie jestem już tak bardzo zmęczona.

Na początek pokażę więc postęp z ostatnich 2 tygodni wróżki. Tydzień temu robiłam zdjęcie komórką i wyszło okropne, ale różnica z ostatniego tygodnia to tylko ten fioletowy nad głową wróżki. Długo jeszcze będę pracować nad tą stroną, oj długo...


Prace nad fraktalem też postępują, ale to nie wszystko nad czym ostatnio pracowałam ;)

Przez ponad miesiąc broniłam się przed dołączeniem do kolejnej zabawy hafciarskiej na FB organizowanej przez amerykanki. Jeśli oglądacie ich filmiki na YouTube to pewnie już słyszałyście o School of Magical Stitches and Literature. Bardzo dużo osób się w to bawi, oj dużo. 

Wszystko powiązane jest z Harrym Potterem i Hogwartem. Zostaliśmy podzieleni na grupy i przydzieleni do domów i zdobywamy dla nich punkty walcząc o Puchar Domów. Co tydzień dostajemy krótkie hafciarskie zadanie domowe do wykonania, np. zrobić 200 xxx na pracy z kotem, duchem albo szkieletem. Ale jeśli nie ma się nic pasującego to można to odpracować  robiąc 400 xxx na innej dowolnej pracy. Do tego jest  miesięczne hafciarskie zadanie za ekstra punkty, gdzie trzeba postawić minimum 500 xxx. No i są jeszcze wyzwania czytelnicze miesięczne i całoroczne. Tak więc dołączyłam i sięgam teraz po różne różniste robótki. W sumie to dobrze, bo część z nich i tak chciałabym skończyć w tym roku ;)

W ramach pracy domowej z zeszłego tygodnia zrobiłam odrobinę ponad 200 krzyżyków na zwierzątkach adwentowych.


A w ramach ekstra wyzwania miesięcznego przybyło ponad 500 krzyżyków na lodowej księżniczce i tak prezentuje się na dzień dzisiejszy.


Zdjęcia fraktala chwilowo nie mam dostępnego, pracowałam też nad różową klatką, ale ta robótka leży w pracy. Postaram sie o niej nie zapomnieć pod koniec miesiąca i wreszcie ją wam pokazać ;)

Do przeczytania za tydzień!