sobota, 5 marca 2011

Drobiazg i nie lubię

Dziś jeden malutki drobiazg i wracam do ciepłego łóżka wygrzewać korzonki. Na wyzwanie Craftartwork (dziś deadline, dlatego się zwlekłam) zrobiłam rinchie. To takie mikro kółeczko o średnicy jednego cala. Kiedy już jedno ozdobiłam, okazało się, że idealnie wpasowuje się w kapsel po piffku. Tematem są "zwierzęta mórz i oceanów".
Zdaniem mojego syna (któremu kapselek bardzo się podoba) jest to "ajojk". Ale to oczywiście krab, bo żadnego podwodnego pająka w życiu nie widziałam i nie potrafiłabym narysować (cud, że ten krab wygląda jako tako, bo ryby zupełnie mi nie wychodziły). Krab wędruje na karteczce barwionej glimmer mistem sea glass (jak ma być morze, to będzie morze) i jest zatopiony razem z koralikami udającymi piasek i bąbelki powietrza w glossy accents. Do tego kapselek po desperados i magnesiki ze Świata Pasji  i krab wisi na honorowym miejscu na lodówce :)
PS. Krab zamieszkał w kapselku na 41 wyzwanie alteredartowe u Scrapujących Polek.

A teraz bez zdjęć (ciemnica już za oknem) napiszę dlaczego nie lubię igieł z podwójnym uchem.
damar- pisałaś, że podobno te igły mają pomagać w nawlekaniu nitek. Nic bardziej mylnego! To nie są igły samonawlekające się. Te igły maja dwa oddzielne ucha na dwie osobne nitki! Nie wiem co ma  być ułatwiającego nawlekanie w igłach z dwoma uchami, kiedy masz problem z nawleczeniem nitki na igłę z jednym? Próbowałam i nie da się wsadzić dwóch nitek na raz (przynajmniej mi się nie udało), bardzo często nawlekając już drugą nitkę zahaczałam ręka i wyciągałam tę pierwszą.
Nie wspominam już o cenie (prawie 20 zł za 5 igiełek, z czego tylko najcieńsza moim zdaniem nadaje się do haftowania na kanwie (osobiście preferuję igły numer 26 i 28, może więc dlatego, te grubsze nie budzą mojego zainteresowania).
Najważniejsza dla mnie rzecz, to różnica w długości nitek na koniec haftowania. Wiadomo, jak haftuje się więcej niż 1 nitką na normalnej igle, to kiedy kończy nam się nitka można zauważyć maleńką różnicę długości między poszczególnymi nitkami. Nie jest to jakaś drastyczna ilość, i jest to absolutnie naturalne i niemożliwe do uniknięcia (przynajmniej ja nic na ten temat nie wiem). Tutaj ucha w igle są położone jedno za drugim, co na samej igle daje nam 2-3 milimetry różnicy w długości nitek. I to na samym początku! To plus naturalna tendencja nitek do skręcania się i skracania długości w nierównym stopniu tutaj aż bije po oczach! Sprawdziłam przykładowy kawałek nitek, który mi zostaje po haftowaniu. Różnica w długości nitek wynosiła tutaj aż 7 cm! W momencie, kiedy haftuje się nitkami dołączonymi do zestawu, które nie pochodzą od standardowego dostawcy, trzeba haftować oszczędnie i mieć nadzieję, że nitki dostarczone nam się nie skończą. Bo jak tak, to czeka nas dobieranie zamienników (co nie zawsze się udaje), albo zgłaszać problem u producenta i czekać na wysyłkę ze stanów, modląc się, by nitki które dosyłają miały ten sam odcień.

To tylko moje, subiektywne odczucia, może jeszcze się przekonam do tych igieł i nauczę nimi sprawnie posługiwać. Mam nadzieję, że moja opinia choć trochę ułatwi wam podejmowanie decyzji przy zakupie (jeśli ją przeczytacie, bo wyszło mi długaśnie).

Pozdrawiam zaglądających!

4 komentarze:

Kociara pisze...

cudne to maleństwo :)

damar5 pisze...

Malenstwo cudne :)
A co do igly ,nie zawsze to co nowe znaczy lepsze :) Ja tam wyszywam czym popadnie ,nie zwracam uwagi na numery byleby nie robily za wielkich dziur w materiale,jedno na co zwracam uwage to by byly tepe ale juz backstiche wyszywam ostra ,i tyle :) Moze niezbyt prtofesjonalnie ale zawodowcem przeciez nie jestem to mi wolno :) :)
W takim razie chyba inna igle widzialam:)
Poz.Dana

piegucha pisze...

Dziękuję za obszerne wyjasnienie:) Szkoda, ze jednak kiepski pomysl z tymi dwoma uchami. A igly do lepszego nawlekania, to maja takie haczyki na uchu, ze nitka po prostu przechodzi przez ucho i zostaje w nim. Takie widzialam, ale nie uzywalam, wiec moze z nimi tez cos nie tak:P Fajny krabik:) W US wielu ludzi robi ozdoby w kapslach po piwie, wiec cos takiego nie jest dla mnie nowoscia:P

Annar pisze...

Twoje kółeczko w kapselku jest rewelacyjne !